Litwa zmienia swój profil energetyczny
Od 2010 została wstrzymana produkcja z litewskiej elektrowni atomowej w Ignalinie. Zamknięcie Ignaliny było warunkiem wejścia Litwy do Unii Europejskiej w 2004 roku, z powodu obaw o bezpieczeństwo pochodzących z epoki radzieckiej reaktorów, podobnych do tych, które w 1986 roku spowodowały katastrofę w Czarnobylu.
Jednak termin zamknięcia nie mógł się okazać gorszy dla tego bałtyckiego kraju. Traci on swoje największe źródło elektryczności – zaspokajające prawie trzy czwarte popytu – w chwili gdy zmaga się z najgłębszą recesją od czasu oderwania się od Związku Radzieckiego dwie dekady temu.
“Stajemy się jeszcze bardziej zależni od importu energii z Rosji”, mówi premier Andrius Kubilius, ostrzegając, że czyni to kraj “bardzo podatnym na wszystko, co dzieje się (politycznie) w granicach Rosji”.
Rząd twierdzi, że już zabezpieczył wystarczające dostawy elektryczności i gazu ziemnego, by poradzić sobie bez Ignaliny. Jednak minister energetyki, Arvydas Sekmokas, przyznaje, że zamknięcie elektrowni pokazało uzależnienie regionu od pochodzącej z czasów sowieckich infrastruktury energetycznej. „Kraje bałtyckie wciąż są energetycznymi wyspami w ramach UE”, mówi, nawiązując do Litwy i sąsiednich Łotwy i Estonii, które znalazły się w pierwszej fazie rozszerzenia UE na postkomunistycznych wschód.
Podejmowane są kroki mające ograniczyć izolację regionu. W przyszłym roku mają się rozpocząć prace nad położeniem podmorskiego kabla pomiędzy Litwą i Szwecją, dzięki któremu w 2016 roku państwa bałtyckie zostaną podłączone do skandynawskiej sieci energetycznej. Podobne połączenie planowane jest z Polską.
Jednak Litwa największe nadzieje pokłada w wartej 3-5 miliardów euro nowej elektrowni atomowej w Ignalinie, która ma zostać zbudowana w partnerstwie z Łotwą, Estonią i Polską. Rząd w zeszłym miesiącu uruchomił procedury przetargowe, zapraszając do składania ofert firmy zainteresowane budową i eksploatacją obiektu. Wśród potencjalnych inwestorów wymieniane są wszystkie największe grupy nuklearne z Europy, takie jak francuski EDF, niemiecki RWE i hiszpańska Iberdrola. Litwa chce podpisać wiążące porozumienie w drugiej połowie 2010 roku.
Podjętych musi jeszcze zostać wiele decyzji, takich jak wielkość udziału, który obejmie prywatny inwestor i każdy z partycypujących krajów. Niektórzy sceptycy kwestionują, czy projekt w ogóle ruszy, biorąc pod uwagę opłakany stan finansów publicznych w dotkniętym kryzysem regionie bałtyckim. Litewska gospodarka skurczyła się prawdopodobnie w 2009 roku o około 18 procent, a deficyt budżetowy wzrósł do 10 procent produktu krajowego brutto.
Widzisz jedynie 20% artykułu, dalsza część dostępna jest tylko dla zarejestrowanych i zalogowanych użytkowników.
Zarejestruj się bezpłatnie, bądź jeżeli masz już konto, zaloguj się: Na podstawie Financial Times